00:00:01:movie info: DIV3; 640x272; 23.979fps; 694.2MB|/sub version 2.0 by Caligo
00:00:40:WYNOCIE SI Z SAJGONU|I JEDCIE DO SELMY
00:00:45:BEZWARUNKOWO WYCOFAJCIE wszystkich|AMERYKASKICH ONIERZY z WIETNAMU
00:00:49:- POSZUKIWANI ZA MORDERSTWO|- POKJ ZAMIAST PACYFIKACJI
00:00:52:LAS VEGAS PARANO|/Schizy i zmuy w Las Vegas
00:00:59:/"Kto staje si potworem, ten zrzuca z siebie|/ciar bycia czowiekiem" - Dr Johnson
00:01:04:/Bylimy gdzie koo Barstow,|/na skraju pustyni, gdy poczulimy kopa.
00:01:23:/Pamitam, e powiedziaem co w stylu:|- Mam zawroty gowy.
00:01:27:Moe ty poprowadzisz.
00:01:32:/Nagle usyszaem straszliwy ryk wok nas|/i niebo wypeniy wielkie nietoperze.
00:01:37:/Pikoway i skrzeczay|/latajc wok samochodu.
00:01:40:/Odezwa si gos:|/"wity Jezu, co to za cholerne zwierzaki?"
00:01:46:- Pieprzone winie!!!|- Mwie co?
00:01:50:Niewane,|teraz ty prowadzisz.
00:01:54:/Nie wspomniaem o nietoperzach,|/biedak zaraz je zobaczy.
00:02:10:Pieprzone winie!|Lataj!
00:02:16:/Mielimy dwie torby trawy,|/75 tabletek Meskaliny,
00:02:20:/5 mocno nasczonych znaczkw LSD,
00:02:23:/p solniczki kokainy
00:02:25:/i ca galaktyk wielobarwnych|/przymulaczy, przeraaczy i rozmieszaczy,
00:02:29:/a take litr Tequilli,|/litr rumu, skrzynk piwa,
00:02:33:/p litra surowego eteru|/i dwa tuziny amelu.
00:02:37:/Nie potrzebowalimy wszystkiego,
00:02:40:/ale jak czowiek zacznie gromadzi|/dragi, nie moe si opamita.
00:02:45:/Martwi mnie tylko ten eter.
00:02:48:/Nie ma nic gorszego i bardziej|/nieodpowiedzialnego
00:02:52:/ni facet w cigu eterowym.
00:02:55:/Wiedziaem, e niebawem|/go odkorkujemy.
00:02:58:/"Wedug Kongresu w zeszym roku 160 onierzy|/amerykaskich zgino przez narkotyki,
00:03:05:/w tym 40 w Wietnamie..."
00:03:09:"Jeden mach, chopie,|jeden mach poza kolejk."
00:03:14:"Siedz sam na pustym dworcu.|Jeden mach poza kolejk."
00:03:20:Jeden mach, ty durniu!
00:03:23:Poczekaj a zobaczysz|te cholerne nietoperze.
00:03:33:- Podrzumy go.|- Co? Nie!
00:03:37:Czekaj.|Nie moemy tu sta.
00:03:40:To kraina nietoperzy.
00:03:45:Jasna cholera, pierwszy raz|bd jecha kabrio!
00:03:49:Naprawd?|Jeste na to gotowy?
00:03:52:Jestemy twoimi przyjacimi,|nie tak jak inni.
00:03:55:Milcz, bo poszczuje ci|pieprzonymi pijawkami.
00:04:01:aduj si!
00:04:06:/Zastanawiaem si,|/ile jeszcze wytrzymamy,
00:04:10:/jak dugo, zanim zaczniemy bekota|/do tego chopaka? Co wtedy zrobi?
00:04:15:/Ta pustynia bya ostatnim|/domem bandy Mansona.
00:04:19:/A Jeli mj prawnik zacznie wykrzykiwa|/o atakujcych nas nietoperzach i paszczkach?
00:04:26:/Utniemy mu gow|/i zakopiemy go gdzie.
00:04:29:/Byo jasne, e nie|/moemy go puci.
00:04:33:/Donisby na nas jakie lokalnej,|/nazistowskiej bojwce. cigaliby nas jak psy.
00:04:39:/"Chryste! Powiedziaem to?"|/Czy tylko pomylaem?
00:04:43:/Mwiem?|/Syszeli mnie?
00:04:46:- W porzdku, on tylko podziwia ksztat twojej czaszki.|- Nie, dziki. Mam astm.
00:04:51:/Postanowiem sobie z nim pogada.|/Jeli mu wyjani, to si wyluzuje.
00:04:56:Dobra, suchaj.|Chyba nie wszystko kumasz.
00:05:00:Czy mnie suchasz?!|To dobrze.
00:05:03:Nawietl ci spraw.
00:05:06:Mamy niebezpieczne zlecenie,|moemy straci ycie.
00:05:10:Jestem doktorem dziennikarstwa.|Chodzi o wany materia.
00:05:15:Dokd to?|Siadaj!
00:05:18:Nie ap mnie za szyj!
00:05:21:/Pojawiy si kiepskie|/wibracje, ale dlaczego?
00:05:25:/Nie byo porozumienia w tym samochodzie?|/Zniylimy si do poziomu bestii?
00:05:30:Kierowca jest moim prawnikiem. To nie byle dure,|ktrego zgarnem z ulicy. To cudzoziemiec.
00:05:36:Chyba jest Saomaczykiem,|ale to niewane.
00:05:39:- Masz uprzedzenia?|- Nie.
00:05:42:Tak sdziem.
00:05:44:Mimo to, bardzo sobie|ceni tego czowieka.
00:05:48:- Cholera, zapomniaem o piwie. Chcesz?|- Nie.
00:05:51:- Moe eteru?|- Co?
00:05:54:Niewane.|Przejdmy do sedna sprawy.
00:05:58:24 godziny temu siedzielimy|/w Polo Lounge w hotelu Beverly Heights.
00:06:02:/Na tarasie, oczywicie. Pilimy|/Singapore Sings zagryzajc meskalin,
00:06:07:/kryjc si przed brutaln|/rzeczywistoci roku paskiego 1971.
00:06:17:- Moliwe, e czeka pan wanie na ten telefon.|- Moliwe.
00:06:24:Tak?
00:06:27:Doprawdy?
00:06:29:Czemu nie?
00:06:32:Dzwonili z kierownictwa.
00:06:43:W Las Vegas czeka na mnie Lacerda,|portugalski fotografik. Zna dalsze szczegy.
00:06:49:Mam tylko zameldowa si w apartamencie.|On mnie znajdzie. Co ty na to?
00:06:55:Nieza kabaa! Bdziesz|potrzebowa konsultacji prawnika.
00:07:01:Jako twj adwokat, radz ci|wynaj szybki kabriolet.
00:07:05:Przyda ci si kokaina,|magnetofon z odpowiedni muzyk,
00:07:09:...koszule z Acapulco.
00:07:12:Wyno si z LA na|co najmniej 48 godzin.
00:07:16:- Weekend do tyu.|- Czemu?
00:07:19:Bo oczywicie musz|z tob jecha.
00:07:22:Musimy uzbroi si po zby.
00:07:26:Czemu nie.
00:07:28:Skoro mamy jecha,|jedzmy z wykopem.
00:07:32:Tak si realizuje|amerykaskie marzenie.
00:07:36:Czekajcie!!!
00:07:40:- Tylko gupki nie pojechayby t torped do koca.|- Koniecznie.
00:07:46:Musimy to zrobi.|Co to za materia?
00:07:49:Mint 400, najdrosze|wycigi motocykli
00:07:52:i pustynnych terenwek|w historii sportu.
00:07:55:Superwidowisko na cze|jakiego bogola.
00:07:58:Ma luksusowy hotel Mint w Las Vegas,|tak przynajmniej twierdzi prasa.
00:08:03:Jako adwokat, radz ci kupi motocykl,|inaczej nie bdziesz wiarygodny.
00:08:09:Bdziemy musieli troch to podhartowa,|to czyste dziennikarstwo w stylu Gonzo.
00:08:24:/Ze zdobyciem dragw i koszul|/nie byo adnego problemu,
00:08:28:/ale magnetofon i auto w pitek o wp do sidmej|/w Hollywood, to zupenie inna para kaloszy.
00:08:35:Brzmi piknie, bierzemy.|Kurwa, facet ma zot kart kredytow.
00:08:40:- Nie daj si palantowi nabra.|- Ju to syszaem.
00:08:44:Zdajesz sobie spraw|z kim do kurwy rozmawiasz?
00:08:50:Bd za p godziny.
00:08:55:/Jeszcze sklep muzyczny.|- Musimy mie nieograniczony kredyt.
00:08:59:/Jezu Chryste, zaatwione!|/Tak to jest z wami Saomaczykami.
00:09:03:/Nie wierzycie w uczciwo|/kultury biaego czowieka.
00:09:08:/Byo ju zamknite,|/ale sprzedawca obieca na nas poczeka.
00:09:13:/Mielimy opnienie, bo stingray|/przed nami zabi przechodnia.
00:09:19:/Nowe kopoty wystpiy|/przy wynajmowaniu auta.
00:09:22:Prawie wszystko gotowe.|Niech pan tylko podpisze.
00:09:27:- Prosz tylko uwaa na to auto.|- Jasne, nie ma sprawy.
00:09:39:wity Boe, przejechae przez|betonowy garb i nawet nie zwolnie.
00:09:44:- Jechae jakie 70 km/h.|- Nic si nie stao.
00:09:49:Zawsze tak sprawdzam skrzyni biegw.|To naprawd bardzo adny dugopis.
00:09:56:- Chyba nic nie pilicie?|- Ani troch. Nie ja. Jestemy odpowiedzialni.
00:10:03:Do diaba!|Zabrae mi dugopis!
00:10:07:Cholerni hipisi!
00:10:12:/Przez reszt nocy koowalimy|/towar i pakowalimy si.
00:10:16:/Zarzucilimy po meskalinie|/i poszlimy popywa.
00:10:21:/Jazdy bya inna.
00:10:23:/Afirmacja zacnoci naszego|/narodowego charakteru.
00:10:27:/Hod dla fantastycznych|/moliwoci jakie daje ten kraj,
00:10:31:/ale tylko prawdziwym miakom.
00:10:34:- Mamy tego po pachy.|- Jasne!
00:10:37:Nawet mj adwokat to rozumie,|pomimo swej rasowej uomnoci.
00:10:42:A ty?
00:10:44:/Powiedzia, e tak, ale jego oczy|/mwiy zupenie co innego.
00:10:49:/Okamywa mnie.
00:11:05:- Lekarstwo!|- Co?
00:11:07:- Lekarstwo!|- Lekarstwo? A tak, ju.
00:11:10:Nie przejmuj si.|On choruje na serce.
00:11:13:Ma dusznic bolesn,|ale mamy na to lekarstwo.
00:11:16:Prosz. Cignij.|Porzdnie, wierszczyku.
00:11:24:A teraz dla doktora.
00:11:42:Co jest? Co my, kurwa,|robimy na rodku pustymi?
00:11:46:Wezwijcie policj!|Potrzebujemy pomocy!
00:12:00:- Prawda.|- Prawda?
00:12:05:Przecie jedziemy do Vegas kropn|barona narkotykowego, Dzikiego Henriego.
00:12:12:Czemu? Znamy go od lat,|a on nas wydyma.
00:12:16:- Wiesz, co to znaczy.|- Wiesz, co to znaczy, prawda?
00:12:21:Dziki Henry posun|si za daleko.
00:12:26:- Wyrwiemy mu eb z puckami.|- I zjemy je. Nie wykpi si.
00:12:32:Co w tym kraju si dzieje? eby taki|kutafon mg okrada doktora dziennikarstwa.
00:12:40:Dziki za podwiezienie!|Nie martwcie si o mnie!
00:12:44:Zaczekaj!|Chodmy na piwo!
00:12:47:Pieprzy go!|Bdzie mi go brakowa.
00:12:50:- Przesu si!|- Widziae jego oczy?
00:12:53:Spadajmy z Kalifornii, zanim szczeniak|znajdzie gliny. Przesu si grubasie!
00:12:59:- Mielimy tu prawdziwego wira.|- O kurwa!
00:13:05:/Musielimy zdy|/do hotelu Mint na rejestracj.
00:13:09:/W przeciwnym razie|/musielibymy paci za pokj.
00:13:18:Jezu!
00:13:20:Widziae, jak Bg|nas zaatwi?
00:13:23:To nie Bg, to ty nas zaatwie. Jeste|pieprzonym agentem antynarkotykowym.
00:13:28:To bya nasza kokaina,|cholerny capie, ty kutasie.
00:13:31:Lepiej uwaaj! Peno tu spw,|do rana zostan z ciebie koci.
00:13:37:Ty pieprzona dziwko.
00:13:41:To twoja powka|sonecznego kwasu. Zjedz go.
00:13:49:- Ile potrzyma?|- Jako adwokat radz ci grza penym gazem.
00:13:54:To bdzie cud, jeli dojedziemy|tam, nim zamienisz si w besti.
00:14:04:Zameldujesz si w hotelu|pod faszywym nazwiskiem
00:14:08:i dokonasz oszustwa|na kwasowym haju?
00:14:11:Mam nadziej.
00:14:13:/Jeszcze 30 minut,|/bylimy ju niedaleko.
00:14:17:NIE IGRAJ Z MARIHUAN
00:14:19:POSIADANIE - 20 LAT,|HANDEL - DOYWOCIE
00:14:27:/Witamy w Hotelu Mint!
00:14:48:We bilet parkingowy,|we bilet!
00:14:56:- Musz go mie, prawda?|- Zapamitam twoj twarz.
00:15:01:/Poczuem nieopisany strach.
00:15:07:/Prosz o uwag wszystkich|/goci Hotelu Mint
00:15:11:/Waciciel zielonego Pinto z Minnesoty|/o numerze rejestracji TG0432...
00:15:17:/Oblaem si potem.|/Mam zbyt gst krew na Nevad.
00:15:21:/Nigdy nie potrafiem|/odnale si w takim klimacie.
00:15:26:/W porzdku,|/grzecznie i spokojnie.
00:15:30:/Nazwisko, stanowisko,|/legitymacja prasowa i nic wicej.
00:15:35:...na stoisku z hamburgerami.|Bya 16-letni kelnerk.
00:15:39:Odrbali jej gow na tym parkingu.|Potem cili j i wyssali krew.
00:15:44:Chodzio im chyba o szyszynk.
00:15:48:A co u mamy?
00:15:50:/To narkotyk, nie zwracaj|/uwagi, to iluzja.
00:15:57:Cze!!!|Nazywam si...
00:16:03:Raoul Duke.|Jestem na licie.
00:16:06:Darmowy lunch, wiecie?|Wszystko zapacone.
00:16:12:Mj prawnik jest...
00:16:18:ze mn. Nie widz na licie jego nazwiska.|Musimy dosta ten apartament.
00:16:27:Co jest grane?|Co dalej?
00:16:31:Paski pokj nie jest|jeszcze gotowy. Ale...
00:16:34:-...kto pana szuka.|- Ja nic jeszcze nie zrobiem!
00:16:38:Ja si tym zajm.
00:16:41:On cierpi na serce,|mam duo lekw.
00:16:45:Jestem doktor Gonzo. Przygotujcie|pokj, a my zaczekamy w barze.
00:17:04:Nie wiem jak tobie,|ale mi zaczyna szumie w gowie.
00:17:11:- Skorzystam.|- Spadaj, spadaj.
00:17:17:Podobao mi si to.
00:17:20:Chod.
00:17:24:Zjemy po orzeszku.|Tylko one mog ci pomc, orzeszki.
00:17:29:Dwa razy Cuba Libre,|piwo i mezcal.
00:17:34:Zapewne jeste Wag.
00:17:43:- To od Lacerdy.|- Lacerdy?
00:17:45:Czeka na nas na 12 pitrze,|pokj 1250. Lacerda.
00:17:50:/Nie pamitaem. Znaem te nazwisko,|/ale nie mogem si skoncentrowa.
00:17:56:/Wok nas dziay si|/straszliwe rzeczy.
00:18:00:Zamw buty do golfa,|bo nie wyjdziemy std ywi.
00:18:06:Nie da si chodzi|w tym bocie. Za nic.
00:18:12:/Pan Roger Pratt, proszony|/jest o zgoszenie si do recepcji.
00:18:54:/Znalazem si w ZOO penym pieprzonych gadw.|/Kto pola wd tym cholernym stworom.
00:19:01:/Wkrtce rozszarpi|/nas na kawaki.
00:19:07:Widziaem si z Lacerdo.|Mwi, e jest fotografem.
00:19:13:Odbio mu, gdy wspomniaem dzikiego|Henriego. Wie, e chcemy go dopa.
00:19:18:Dosy!
00:19:20:Co z tymi pieprzonymi|butami do golfa?!
00:19:24:Wielki Boe Wszechmogcy.|Spjrz na t band. Namierzyli nas.
00:19:29:To stolik prasowy.|Musimy podpisa dokumenty.
00:19:39:Gotowy?|Jeste gotowy?
00:19:43:- Popiesz si|- Czekaj. Nie zostawiaj mnie!
00:19:48:Dwa sandwicze klubowe.|I jeszcze dwa.
00:19:53:Raz, dwa, trzy, cztery|koktajle krewetkowe...
00:19:58:-...i 9 wieych grejpfrutw.|- Witamina C. To jest to, czego nam trzeba.
00:20:03:Na niebie wida wielk machin.|To jaki...
00:20:08:-...elektryczny w. Leci na nas.|- Zestrzel go!
00:20:12:Jeszcze nie.|Chc pozna jego zwyczaje.
00:20:16:Motocyklici|lubi podje.
00:20:19:Musz odwie wzek. Dziki,|ale musz odwie wzek.
00:20:23:Wrc po niego.
00:20:26:Ty draniu. Zostawiam ci na 3 minuty, a ty|wrzeszczysz zaraz o jaki pieprzonych gadach.
00:20:34:- Co ty pleciesz?|- Wystraszye ludzi.
00:20:37:Chcieli wzywa gliny.|Szczcie, e wrciem na czas.
00:20:41:Nie zbliaj si.|Nie podchod, kurwa, do mnie.
00:20:45:Zostaw mnie.
00:20:46:Dali nam przepustki prasowe,|ebymy ci wycignli.
00:20:50:- Boe, co to?|- Cakiem od tego otrzewiaem.
00:20:55:To pukanie do drzwi?
00:20:58:/- Podczas bombardowania Laosu...|- Chwileczk.
00:21:03:Jasna cholera.|Matko Boska.
00:21:07:Cze, jestem Lacerda,|twj fotograf.
00:21:17:- Duke?|- Jest tam.
00:21:20:/- Wyglda na to, e...|- Duke?
00:21:23:/-...gdyby Wietnamczycy z Pnocy...|- Duke? Cze!
00:21:27:- Lacerda, twj fotograf.|- Nie jeste Portugalczykiem.
00:21:31:Przegapilicie|rejestracj motocykli.
00:21:34:Czowieku, co za maszyny:|Husquavarny, Yamahy, DMZ...
00:21:40:Kawasaki!...
00:21:43:Maicosy, Pursangi,|szwedzkie meteory...
00:21:47:Kilka Triumphw,|gdzieniegdzie CeZetki.
00:21:51:Wszystkie|bardzo szybkie.
00:21:55:To bdzie bardzo|pikny wycig.
00:22:08:Sam wyjd.
00:22:11:Wiemy,|o co ci chodzi.
00:22:24:Posuchaj. On nas oszukuje.|Widz to w jego oczach.
00:22:31:/Pniejsze raporty z bitew wskazuj...
00:22:36:Wycz to gwno.
00:22:43:NIEUPOWANIONYM|WSTP WZBRONIONY
00:22:45:/Zawodnicy byli gotowi o wicie.|/Napicie roso.
00:22:49:/Dla niektrych wycigi Mint 400|/s lepsze ni Super Puchar, Kentucky Derby
00:22:55:/...i finay Lower Oakland Roller razem wzite.|- Hej! Zwolnij! To strefa zamknita.
00:23:00:/Zjedaj si tutaj|bardzo szczeglne typy.
00:23:03:- Odpieprz si.|- W porzdku.
00:23:06:/Pora zej na ziemi i pomyle,|/jak si zabra za nasze zadanie.
00:23:11:/Pora bra si do roboty.
00:23:14:/Kto nie pi w nocy, ten nie ma|/ochoty na kaw i pczki,
00:23:18:/...ale na ostrego klina.
00:23:20:/Bylimy przecie mietank|/sportowej urnalistyki.
00:23:26:/Zebralimy si w Las Vegas|/z powodu tych szczeglnych wycigw,
00:23:31:/a przy takiej okazji|/nie mona si obija.
00:23:41:- Pienidz w grze.|- Zabij ciao, to i gowa umrze.
00:23:46:Walka Alego z Fraserem.|Gwniany obd.
00:23:49:Waciwie by koniec lat 60-tych,|Ali pobity przez czowieka-hamburgera.
00:23:55:- Kennedych zabili mutanci.|- Hej startuj!
00:23:58:Cholera, startuj.|Szybko!
00:24:00:/Panie i panowie,|/witamy na starcie wycigu Mint 400.
00:24:05:/50 tysicy Dolarw|/czeka na zwycizc...
00:24:09:/tego morderczego, zapierajcego dech|/w piersiach motokrosowego widowiska!
00:24:15:/I poszli. Spod tylnich k tryskaj piropusze|/piachu. Plujmy w twarz przeciwnikom!
00:24:21:/Ruszyli.
00:24:23:/Druga dziesitka|/przygotowuje si.
00:24:28:/Kawasaki, Triumphy, Maicosy.
00:24:31:/Gotowi do startu.|/Jest zielona flaga, i ruszyli!
00:24:35:/Kolejny wietny start|/z mas kurzu ponad wzgrzem!
00:24:39:/Jest ju trzecia grupa.|/Ruszyli!
00:24:42:/Numer 45, jadcy na czwartej|/pozycji, pruje a si kurzy!
00:24:47:/Lepiej zakryjcie|/twarz mokr bandam!
00:24:52:/Na start czekao jaki 190 motocyklistw.|- Podaj piwo.
00:24:57:/Miay startowa po 10|/co 2 minuty.
00:25:08:- Jasna cholera, jaki dzi dzie? Sobota?|- Raczej niedziela.
00:25:19:Widzia kto|moe wycig?
00:25:21:/Do 10.00 wszyscy|/byli ju na trasie.
00:25:25:/Ten wycig zamieni si|/w zawody na wytrzymao.
00:25:30:/Pianie o nim w dziennikarskim|/stylu byo absurdem.
00:25:35:- Hej, to jest odjazd!|- Co?
00:25:38:Wsiadaj!
00:25:44:Musz wyprbowa rne obiektywy|i filmy, eby zrobi fotki w tym kurzu.
00:25:52:Co jest?
00:25:56:Pieprzone|karabiny maszynowe.
00:25:59:Naparzaj do nas, to pole bitwy,|spadamy std, bo nas rozwal.
00:26:07:O nie! O Boe!
00:26:13:Gdzie ten wycig?
00:26:15:Jestemy tylko dobrymi amerykaskimi|patriotami, tak jak wy.
00:26:21:Jaki oddzia?
00:26:24:Prasa sportowa,|przyjaciele, najemnicy.
00:26:35:Jedziemy.
00:26:38:Powodzenia panowie.
00:26:41:Zboki.|Do punktu obsugi.
00:26:44:Nie, nie! Musimy jecha.|Musimy wszystko zobaczy.
00:26:47:/Nadszed czas na powtrn|/ocen caej sytuacji.
00:26:52:Zwalniam ci!
00:26:55:Cholerny bawan!
00:26:59:- Jed prosto w kurz!|- Nie chc ci wicej widzie.|
00:27:03:Musz zrobi te zdjcia!|Jed prosto w kurz!
00:27:12:/Wycig si ju rozkrci.|/Start widziaem, tego byem pewien.
00:27:17:/Ale co teraz?|/Co bdzie dalej?
00:27:30:Wcz radio, wcz magnetofon,|odkr to cholerne okno!
00:27:35:Posmakujmy chodnego|wiatru pustyni.
00:27:38:O tak!|O to wanie chodzi.
00:27:41:/Teraz pena kontrola.|/Sypiemy w sobot gwn drog Las Vegas.
00:27:47:/Dwch kumpli w straacko|/czerwonym kabrio.
00:27:50:/Nagrzani, usmarowani,|/przypani, dobrzy ludzie.
00:27:56:Kurwa ma! Ale cena,|hot-dogi po 29 centw.
00:28:03:Przyjechalimy tu|si bawi czy pracowa?
00:28:07:Jasne, e pracowa.|Co tu mamy?
00:28:10:Saatka z krabw|i muszkatel za 20 dolarw.
00:28:16:Jako twj adwokat radz ci,|jed do Tropicany i znajd Guya Lombardo.
00:28:22:- Dlaczego?|- Dlaczego co?
00:28:25:Dlaczego mam paci grube dolary,|eby zobaczy pieprzonego trupa?
00:28:30:W moim zawodzie zawsze|trzeba robi w kursie.
00:28:34:Co ty wyprawiasz? To nie jest parking.|Zabieraj std to auto!
00:28:39:- Tu nie wolno.|- Przepraszam...
00:28:42:- Co?|- Nie wolno tu parkowa!
00:28:46:- Czemu? To ze miejsce?|- Ze? To jest chodnik.
00:28:50:- To nie parking!|- My na koncert Debbie Reynolds.
00:28:54:- Nie parkuje si na chodniku!|- Wyglda na wiey bilet.
00:28:58:Przyjechalimy a z Los Angeles,|eby zobaczy ten show.
00:29:01:Jestemy kumplami|Debbie.
00:29:05:- Na razie.|- Zobaczymy si pniej.
00:29:08:/Tutaj popisywa si Bob Hope,|/Frank Sinatra, Spiro Agnew.
00:29:14:/adna tam cerata|/i plastikowe palmy.
00:29:18:/To wysokiej klasy zacisze|/dla lubicych puszcza kas.
00:29:24:- Jest ju na scenie?|- Tak.
00:29:28:Przykro mi, mamy|ju komplet.
00:29:31:- Przyjechalimy a z LA.|- Nie ma ju miejsc za adn cen.
00:29:35:Sram na miejsca! Jestemy|kumplami Debbie. Rwaem j.
00:29:43:- Pjdziesz do sdu?|- To zaley.
00:29:46:Chod, pogadajmy chwil.|Twoje podejcie zdradza brak wiary.
00:29:53:W Nevadzie to nielegalne.|Jak si nazywasz?
00:29:57:- Ja? Tony Pitzicatta.|- Tony Pitzicatta.
00:30:03:- A jak pan si nazywa?|- Jest na prawie jazdy.
00:30:07:My si chyba znamy. Jako was|wcisn, ale stacie z tyu.
00:30:14:/Po duej awanturze|/wpuci nas za darmo...
00:30:18:/pod warunkiem, e bdziemy sta|/z tyu i nie bdziemy pali.
00:30:24:/Panie i panowie,|/Pustynna Oaza ma zaszczyt przedstawi...
00:30:28:/jedyn, wspania i niepowtarzaln|/Debbie Reynolds.
00:30:33:/Dobry wieczr, panie i panowie!|/To szczcie goci was tutaj.
00:30:40:/Czas na rock'n'roll!
00:30:48:Wynocha!
00:31:04:Wpakowalimy si|w pieprzony wehiku czasu.
00:31:07:Ty ajzo! Dowiem si, gdzie|mieszkasz i spal ci dom, zasracu.
00:31:14:- Co si stao?|- Pewnego dnia wrzuc tam pieprzon bomb.
00:31:35:To tutaj! Tu nie bd|si nas czepia.
00:31:41:Gdzie eter?|Meskalina ju nie dziaa.
00:31:50:Grzmotniemy sobie.
00:31:55:Moe by.
00:32:06:/Szataski eter.
00:32:08:/Robi z ciebie wiejskiego|/pijaka z irlandzkiej powieci.
00:32:12:/Rozkojarzenie czynnoci ruchowych,|/zaburzenia widzenia i rwnowagi,
00:32:17:/odrtwiay jzyk, mzg panikuje,|/odizolowany od rdzenia krgowego.
00:32:22:/To ciekawe, bo widzisz swoje|/wygupy, ale nie panujesz nad nimi.
00:32:32:/Podchodzisz do bramki i wiesz,|/e, by wej, musisz da facetowi dwa dolary.
00:32:38:/Ale gdy jeste w rodku,|/wszystko idzie nie tak.
00:32:43:/Popychaj ci jacy Rotarianie,|/a ty mylisz: "Co jest? Co jest grane?"
00:32:47:/Bo syszysz bekot.
00:32:49:Wszystko si popieprzyo.|To nie moja wina.
00:32:55:/Eter znakomicie|/pasuje do Las Vegas.
00:32:58:/Tutaj uwielbiaj pijaczkw,|/wiey towar.
00:33:03:/Przepychaj przez koowroty,|/a w rodku puszczaj wolno.
00:33:08:/Panie i panowie,|/chopcy i dziewczta,
00:33:11:gocie w kadym wieku,
00:33:15:/Bazooka Casino Circus|/z dum przedstawia
00:33:19:Latajcych Fellinich.
00:34:29:- Przepraszam.|- Zejd mi z drogi.
00:34:37:/puna nie dziwi widok zmarej babci|/pezajcej po nodze z noem w zbach,
00:34:43:/ale ta jazda bya|/wyjtkowo ostra.
00:34:46:/Caa mietanka spotykaaby|/si w Bazooka Circus,
00:34:49:/gdyby nazici wygrali wojn.|/To bya Szsta Rzesza.
00:34:53:Prosz obstawia|tu kady wygrywa.
00:34:57:Sprbujcie zestrzeli paszteciki z sutkw|tej ysej lesby kul z waty cukrowej.
00:35:09:Podjedzcie do tego cuda.|Za 99 centw twoja posta,
00:35:13:...wielkoci 60 metrw|pojawi si w centrum Las Vegas.
00:35:17:Za kolejne 99, bdziesz mg|przemwi. Wszyscy ci usysz.
00:35:22:Bdziesz mia 60 metrw.
00:35:26:/Eter przestawa dziaa,|/kwas dawno przesta,
00:35:30:/ale meskalina trzymaa.
00:35:33:/Dobra meskalina buja powoli,|/trzeba czeka godzin.
00:35:38:/W poowie drugiej godziny klniesz|/kolesia, ktry puci ci cienki towar
00:35:43:/i wtedy... Bum!
00:35:45:Nie chc nic mwi,|ale ten lokal mi si udziela.
00:35:50:- Chyba dostaj schizy.|- Bzdura.
00:35:54:Przyszlimy tu po "amerykaskie marzenie".|Wpadlimy w wir. Chcesz odpa?
00:35:59:Zrozum, e znalelimy|"gwny nerw".
00:36:02:Wanie przez to|mam stracha.
00:36:08:Dwie babki rn|si z misiem polarnym.
00:36:11:Tylko mi tego nie mw.|Nie teraz.
00:36:15:To mj ostatni drink.|Ile mi poyczysz?
00:36:19:- Nieduo. A co?|- Musz spada.
00:36:22:- Spada?|- Tak. Wyjecha z kraju.
00:36:26:Uspokj si! Za kilka godzin|dojdziesz do siebie. Siadaj!
00:36:31:Nie ciemniaj! Jeszcze godzina|w tym miecie, a kogo zabij.
00:36:37:Dobra,|poycz ci fors.
00:36:41:Zrobimy to,|musz szybko wyjecha.
00:36:44:Zapacimy rachunek,|wstawaj powoli.
00:36:48:To bdzie|dugi spacer.
00:36:50:Ogie?
00:36:54:Pac ci za|pieprzenie si z misiem?
00:36:57:Co?|Co ty powiedzia?
00:37:01:- Jest pijany.|- Pilnuj swojego kumpla.
00:37:04:Prosz pani, prosz pana,|dziecko, ktokolwiek...
00:37:08:Trzymaj. To chyba wystarczy.|Chodmy na d zagra.
00:37:15:Widz, e si|kurwa nie poddajecie.
00:37:18:Tylko spokojnie.|Gdzie on poszed? Dokd?
00:37:25:- Kiedy to stanie?|- Stanie?
00:37:27:- Zatrzymaj si.|- Nic z tego. To nigdy nie staje.
00:37:31:Nie ruszaj si.|Spadniesz.
00:37:33:Kurwa, co za...|Dokd polaz?
00:37:38:No dalej.|Skacz! Jazda.
00:37:41:Jak krliczek.|No kicaj! Hop!
00:37:46:Ty zasrany|tchrzliwy draniu!
00:38:02:- Przewrcie si. Chodmy!|- Jaki sukinsyn mnie popchn.
00:38:07:Nie zbliaj si!
00:38:09:Dobra. Zosta tu i id|do puda. Ja spadam.
00:38:12:No chod maniaku.
00:38:14:- Niczego nie chc.|- Widziae?
00:38:18:- No dalej.|- Jaki sukinsyn kopn mnie w plecy.
00:38:22:Pewnie kelner chcia ci|dorwa za ten tekst do kelnerki.
00:38:26:Te winie mnie dobij.|Biseksualici mnie dobij.
00:38:31:- Zjedamy. Gdzie winda?|- Nie podchod do windy!
00:38:35:Tego wanie chc, zamkn nas|w puszcze i cign do piwnicy.
00:38:43:I nie uciekaj,|bo bd strzela.
00:38:49:Ty prowad.|Ze mn co jest nie tak.
00:39:02:To nie te drzwi.
00:39:04:/To nie jest dobre miasto,|/eby grza psychodeliki.
00:39:08:/Otaczay nas niezwykle|/negatywne wibracje.
00:39:11:/Doszlimy do pokoju,|/ale nie moglimy otworzy drzwi.
00:39:16:- To skurwiele! Zmienili nam zamek.|- Ju?
00:39:21:Pewnie przeszukali nam pokj.|Jezu Chryste koniec z nami.
00:39:35:- Zamykaj! acuchy te!|- Nikogo nie ma. Duo lepiej.
00:39:44:Skd si tu wzi?
00:39:49:- To Lacerdy.|- Tak, mylaem, e nam si przyda.
00:39:53:- Po co?|- Po co?
00:39:55:Moemy tam wej i zmie go|z ka strumieniem z wa poarniczego.
00:40:02:Dajmy spokj temu durniowi.|Mwi, e wczeniej si pooy.
00:40:06:Wiedziaem.|Poderwa moj laluni.
00:40:12:T ma blondyneczk z ekipy filmowej?|Mylisz, e posuwa j w kakao?
00:40:17:- Moesz si mia.|- Pewnie zasania jej oczy.
00:40:21:Wszystkie biaasy s takie same.|Boe Wszechmogcy!
00:40:27:Jezu!|Skd masz tego sukinsyna?
00:40:32:Obsuga przysaa.
00:40:35:Do krojenia limonek.
00:40:38:Limonek?|Jakich limonek?
00:40:41:Przecie nie rosn|na pustyni.
00:40:45:Ten cholerny grubas.
00:40:48:Mogem go zabi,|gdy miaem szans.
00:40:52:Zgarn mi j.
00:40:55:Zgarn mojego kociaka.
00:40:58:/Pamitaem j. Mielimy|/z ni problem w windzie.
00:41:03:/Mj adwokat zrobi|/z siebie gupka.
00:41:17:Pewnie jeste|zawodnikiem?
00:41:22:Ona...|mwi do ciebie.
00:41:28:- W jakiej klasie jedzisz?|- Co? O co ci kurwa biega?
00:41:34:Na czym jedzisz?
00:41:37:Krcimy materia|o wycigach dla telewizji.
00:41:42:Pomylaam,|e moe nakrcimy ciebie?
00:41:46:Mnie? Jed na...
00:41:49:/Matko Boska - pomylaem,|/- stao si.
00:41:52:Jed na wielkich bydlakach.
00:41:55:Najwikszych.|Na prawdziwych kredensach.
00:41:58:Jestemy z firmowej druyny|Vincent Black Shadow.
00:42:02:- Gwno prawda.|- Co?
00:42:04:Gwno prawda.
00:42:09:Sdz, e jest tu jaki tpy...|Przesu si!
00:42:13:Jest tu jaki tpy sukinsyn.|Ty rowy skurwielu.
00:42:18:Poka ci to lepiej,|ni mgbym wyrazi.
00:42:21:Masz zapalniczk?
00:42:25:Nie.
00:42:32:Nie ufasz mi?
00:42:36:- Nie bj si. Znam tych kolesi.|- Umiechnij si, palancie.
00:42:40:Chcesz jej zaimponowa?|Zrb to ze mn.
00:42:45:O kurwa.
00:42:55:Ty cholerny pojebie!
00:42:57:O kurwa! Policja ju tu jedzie.|Zaraz ci zgarn.
00:43:05:Daj mi ten|cholerny klucz!
00:43:17:- Od ten n!|- aziem cay dzie, ju jest w kieszeni.
00:43:32:Cholera,|to powana sprawa.
00:43:38:Ta dziewczyna zrozumiaa...|Zakochaa si we mnie.
00:43:45:To by kontakt wzrokowy.
00:43:57:Wykastrujmy tego skurwiela.|Wezm win na siebie.
00:44:02:Daj spokj temu pojebowi.
00:44:06:Umwie si z nim?|Wystawie mu j?
00:44:17:Posuchaj!|Lepiej od tego majchra.
00:44:22:Pomyl rozsdnie.|Ka umy samochd.
00:44:25:/Po latach obcowania z punami,|/czowiek uczy si jednego.
00:44:30:/Moesz stan plecami do faceta,|/ale nigdy do przypanego,
00:44:35:/zwaszcza, gdy macha ci|/przed oczami myliwskim noem.
00:44:47:/Co ja tam robiem?|/Co oznaczaa ta podr?
00:44:52:/Krciem si w koo|/w zapanym amoku?
00:44:56:/Czy przyjechaem|/do Vegas napisa artyku?
00:45:05:/Kim s ci ludzie?|/Co to za twarze?
00:45:09:/Skd si wzili?
00:45:12:/Wygldaj jak karykatury|/handlarzy uywanymi wozami.
00:45:16:/Sodki Jezu, strasznie ich duo|/jak na w p do pitej w niedziel rano.
00:45:21:/Nadal goni za|/amerykaskim marzeniem,
00:45:24:/wizj zwycizcy, wyaniajcego si|/z chaosu przedwitu,
00:45:28:/z zatchego|/kasyna Las Vegas.
00:45:35:- Zaczynamy.|- Dobra. Kr koem.
00:45:40:Zrb ze mnie bogacza.
00:45:44:- Dziesitka.|- Jasny gwint!
00:45:49:/Spokojnie!
00:45:51:/Naucz si|/cieszy z przegranej.
00:46:13:Jasna cholera,|niezy potop!
00:46:16:Nie dotykaj!|Nie baw si tym!
00:46:23:O Boe!
00:46:26:- ykne cay kwas?|- Tak jest! Muzyka!
00:46:30:Mdl si, ebym znalaz|torazyn, bo bd kopoty.
00:46:34:- Muzyka! Wcz tam!|- Jak tam?
00:46:37:Jefferson Airplane. "White Rabbit".|Musz to zgoni.
00:46:41:Jeste fiko!|Wyjedam za dwie godziny!
00:46:44:Stuk ci na miazg|w tej cholernej wannie.
00:46:49:Dobrze ju.
00:46:52:Zrb mi ostatni przysug!|Prosz ci tylko o dwie godziny,
00:46:57:dwie godziny snu|przed jutrem.
00:47:01:Podejrzewam, e czeka nas|dugi dzie przed wyjazdem.
00:47:06:pij dowoli.
00:47:09:- Chyba nie chcesz porazi si prdem.|- Odpieprz si.
00:47:20:Kurwa ma!
00:47:34:O Boe.
00:47:37:- Ratunku!|- On si zabije!
00:47:42:Nie dotykaj tego,|do jasnej cholery!
00:47:52:Do kurwy ndzy.|Wa z powrotem!
00:47:58:Jeszcze raz!|Musz tego posucha!
00:48:01:Musz posucha|tego fantastycznego tekstu,
00:48:05:kiedy krlik sam|odgryza sobie gow.
00:48:10:Wrzu ten pieprzony|magnetofon do wanny... do mnie!
00:48:16:Pierdol si! Kompletnie ci odbio!|Wybije tob dziur w cianie.
00:48:21:Umrzesz w 10 sekund,|bd kopoty.
00:48:24:Gwno prawda.
00:48:28:Nie przyzywaj mi!|Jestem kapitan Ahab.
00:48:35:Jezu Chryste!
00:48:37:Spokojnie cholerny psycholu! Wa do wanny,|bo wpakuje ci to do pieprzonego garda.
00:48:44:Nie zmuszaj mnie,|ebym go uy.
00:48:48:Dobra, to chyba|jedyne wyjcie.
00:48:52:Sprawdz, czy|wszystko gra.
00:48:56:Mam go wrzuci, gdy "White|Rabbit" osignie apogeum? Tak?
00:49:04:A ju mylaem, e bd musia|poprosi o to ktr z pokojwek.
00:49:12:Zrobi to. Od czego|ma si przyjaci?
00:49:21:Gotowy?
00:49:25:Zamknij oczy.|Grzeczny chopczyk.
00:49:33:Zamknij si!|Marnujesz mj czas!
00:49:36:Goniej czowieku,|goniej...
00:49:43:Zamknij oczy.|Dziesi...
00:49:49:...dziewi...
00:49:51:sto jedenacie,|pidziesit dwa...
00:49:54:...trzy!
00:50:06:Musz si przespa.
00:50:27:Ty gnoju!
00:50:30:Gaz, gaz zawicy.|Chcesz?
00:50:36:- Zrobiby to?|- Czemu nie?
00:50:39:- Ty skurwielu.|- Minut temu prosie, ebym ci zabi.
00:50:43:Teraz ty chcesz mnie zabi.|Powinienem wezwa gliny.
00:50:48:Chopie,|wkurzye si?
00:50:51:Nie ma po co|wzywa glin.
00:50:55:Nie mam wyboru. Nie usn,|gdy ty chodzisz na kwasie...
00:51:00:i chcesz mnie powiartowa|t pieprzon kos.
00:51:04:A kto mwi|o wiartowaniu?
00:51:09:Chciaem ci tylko|wyci na czole mae "z".
00:51:14:Wracaj do wanny!|yknij troch czerwonych,
00:51:18:przyjaraj trawy, walnij her,|rb, co chcesz.
00:51:23:Tylko prosz,|daj mi troch odpocz.
00:51:29:Wstawaj kochanku wini!|Jazda!
00:51:40:Musisz wzi si do pracy.|Cholera, ale kana.
00:51:46:Ty pody, pieprzony adwokacino!|Jestem doktorem dziennikarstwa.
00:51:58:Upierz sobie gacie!|Doronij w kocu, do cholery!
00:52:09:/Wpad w szpony kwasu.
00:52:12:/Nastpn faz pewnie bdzie|/cholernie intensywny koszmar.
00:52:16:/Cztery godziny|/katatonicznej rozpaczy.
00:52:30:/Ignorujcie ten|/koszmar w azience,
00:52:34:/to jeszcze jeden|/uciekinier z pokolenia mioci.
00:52:38:/Mj adwokat nie rozumia|/opinii byych narkomanw,
00:52:42:/e bez narkotykw|/mona mie wikszy odlot.
00:52:47:/A zreszt ja te nie.
00:53:23:/1965, wielka fala kwasu|/w San Francisco.
00:53:30:/Pamitam pewn noc|/w knajpie "Matrix". Byem tam.
00:53:35:/Matko Boska,|/jestem tam.
00:53:38:/Jasna cholera!
00:53:42:/Byem ofiar|/eksplozji narkomanii,
00:53:45:/urodzony wczga|/zarzucajcy, co si da.
00:53:49:Czy kto chce LSD?
00:53:54:Mam tu wszystkie|skadniki.
00:54:00:Potrzebuj tylko meliny,|eby je poczy.
00:54:09:/Na pocztek yknem|/tylko p kwasa.
00:54:12:/Reszt rozsypaem|/na rkaw koszuli.
00:54:21:Co jest grane?
00:54:25:Ten biay proszek|na moim rkawie...
00:54:33:...to LSD.
00:54:52:/Przy odrobinie szczcia,|/jego ycie legnie w gruzach.
00:54:56:/Bdzie myla tylko o tym,|/e za drzwiami w jego ulubionych barach...
00:55:01:/faceci w czerwonych koszulach|/maj potnego kopa...
00:55:05:/od czego, czego on|/nigdy nie pozna.
00:55:13:/Ta nerwowa noc przywoaa|/dziwne wspomnienia.
00:55:17:/Mino pi lat?|/Sze?
00:55:21:/Wydaje si,|/e cae ycie.
00:55:24:/Apogeum, ktre nigdy|/si nie powtrzy.
00:55:30:/San Francisco w poowie lat 60-tych,|/wyjtkowy czas i wyjtkowe miejsce.
00:55:36:/Ale aden opis, mieszanka sw, muzyki|/czy wspomnie, nie oddadz odczucia,
00:55:43:/e bye tam i ye w tym zaktku|/czasu i wiata. Cokolwiek to znaczyo.
00:55:58:/Obd panowa wszdzie|/i o kadej porze.
00:56:02:/Wszdzie moge|/wskrzesza iskry.
00:56:06:/Mielimy kosmiczne poczucie|/sensu naszych dziaa.
00:56:10:/Czulimy, e wygrywamy.|/I to dawao nam si.
00:56:17:/Poczucie nieuchronnego|/zwycistwa nad siami za.
00:56:21:/Nie w sensie militarnym.|/Tego nie chcielimy.
00:56:26:/Zatriumfowaaby nasza energia.|/Mielimy wiatr w aglach.
00:56:32:/Jechalimy na grzbiecie|/wysokiej i piknej fali.
00:56:37:/A teraz,|/ledwie pi lat pniej,
00:56:42:/mona ze stromego|/wzgrza z Las Vegas...
00:56:45:/spojrze na zachd i przy dobrym|/wzroku dostrzec lini wodn,
00:56:52:/miejsce, w ktrym fala si|/zaamaa i cofna.
00:57:14:Obsuga!
00:57:20:- Dzie dobry panu.|- Czego chcesz?
00:57:25:No, czego? Wyno si!|Pomylie pokoje!
00:57:29:Mam bro!|To nie moje! Serio!
00:57:33:- Wynocha!|- Mam rachunek.
00:57:36:- Chodzi tylko o podpis.|- Dawaj.
00:57:40:Nie ruszaj si!|Spokojnie.
00:57:43:Nikomu ani sowa!
00:57:49:/Decyzja o ucieczce|/zapada nagle. A moe nie.
00:57:55:/Moe podwiadomie j planowaem,|/czekajc na odpowiedni moment.
00:58:00:/Rachunek stanowi bodziec,|/poniewa nie miaem ani centa.
00:58:05:/Koszt zamwie wynosi|/od 39 do 46 dolarw na godzin...
00:58:10:/przez 48 godzin. Niewiarygodne.|/Jak to si mogo sta?
00:58:16:/Gdy zadaem sobie to pytanie,|/nie byo ju kogo pyta.
00:58:21:/Mj zasrany adwokat, doktor Gonzo|/nawia. Pewnie wyczu kopoty.
00:58:28:"Z" ?
00:58:31:/Panika!
00:58:33:/Poczuem j na plecach,|/jak pierwszy dreszcz kwasowego kopa.
00:58:38:/Zaczem odbiera|/rzeczywisto.
00:58:45:/Utknem. Sam w Las Vegas,|/nagrzany na maxa, bez forsy...
00:58:50:/ani artykuu do gazety.|/Na dodatek miaem...
00:58:55:/do zapacenia gigantyczny|/rachunek hotelowy.
00:59:00:/Nawet nie wiedziaem,|/kto wygra wycig. Moe nikt.
00:59:05:/Jak poradziby sobie|/Horatio Alger w takiej sytuacji?
00:59:09:/Tylko spokojnie.|/Spokojnie.
00:59:12:/Jestem do|/uczciwym obywatelem.
00:59:15:/Lincze drobne przestpstwa,|/ale nic wielkiego.
00:59:20:/Na szczcie wczeniej wyniosem|/do wozu mydo i grejpfruty.
00:59:25:/Teraz musiaem|/si tylko wymkn.
00:59:29:Czekaj!|To dla ciebie.
00:59:33:- Panie Duke!|- O kurwa!
00:59:37:Szukalimy pana.
00:59:39:/Koniec gry.|/Dopadli mnie.
00:59:42:- Tyle dobrych ksiek napisano w wizieniu.|- Sucham?
00:59:48:Telegram do pana! Waciwie|do niejakiego Thompsona, ale z dopiskiem...
00:59:53:"Do rk Raoula Duke'a".|Rozumie pan co z tego?
00:59:57:Tak i to duo.
00:59:59:Szukaem w ksice tego Thompsona,|pewnie jest z waszego zespou.
01:00:04:Tak, przekae mu.
01:00:06:Zastanowi nas podpis doktora|Gonzo na telegramie z Los Angeles,
01:00:11:ale przecie obecnie|jest on w hotelu.
01:00:15:Postpi pan susznie. Wiadomoci|prasowe zawsze s kodowane,
01:00:19:...zwaszcza|od doktora Gonzo.
01:00:26:- Kiedy doktor wstanie?|- Wstanie? Jak to?
01:00:32:Kierownik Heem chciaby si|z nim spotka, taki ma zwyczaj.
01:00:39:Spotyka si z gomi|paccymi due rachunki.
01:00:42:Towarzysko. Zaprzyjania si z nimi.|Rozmowa, ucisk, wie pan.
01:00:47:Tak, ale na pana miejscu poczekabym,|a doktor zje niadanie. Bywa bardzo przykry.
01:00:54:Jezu Chryste!
01:01:00:Bdzie mu mona przeszkodzi|jeszcze przed poudniem?
01:01:05:Telegram jest do zawiy.|Jest od Thompsona, a nie do niego.
01:01:11:Musz jecha.|piesz si na wycig.
01:01:14:- Ale wycig ju skoczony.|- Nie dla mnie.
01:01:19:- Zjedzmy lunch!|- Zrobi si.
01:01:27:/Jezu! Koszmarne fale paranoi,|/obd, strach i odraza.
01:01:33:/Nieznone wibracje bijce|/od tego miejsca.
01:01:36:/Wynosi si!|/Psy byy coraz bliej.
01:01:40:/Czuem te wstrtne bestie.|/Zrb to dla mnie, Panie!
01:01:44:/Daj mi jeszcze|/5 godzin haju, nim padn.
01:01:47:/Pozwl mi uciec z tego|/cholernego gruchota i tej pustyni.
01:02:00:Ty draniu, to twj obowizek,|zaopiekuj si mn,
01:02:06:bo bdziesz mia|mnie na sumieniu.
01:02:17:Zatrzymaj si!
01:02:20:Hej, co sycha?|U mnie wszystko gra.
01:02:25:/Mao kto zna psychologi|/glin z drogwki.
01:02:29:/Zwyky kierowca spanikuje|/i zjedzie na bok.
01:02:33:/Bd. Glina bdzie|/takim gardzi.
01:02:37:/Niech dra|/zacznie ci ciga.
01:02:41:/Niech skuma, co znaczy|/wczony prawy kierunkowskaz.
01:02:45:/Niech myli, e szukasz waciwego|/miejsca, eby pogada.
01:02:49:/Dopiero po chwili zorientuje si,|/e musi skrci o 180 stopni,
01:02:54:/...ale ty bdziesz na to gotowy.|/Muniesz hamulec i dasz do dechy.
01:03:11:Cze.|Co sycha?
01:03:16:Co ty wyprawiasz?
01:03:21:- Poka prawo jazdy.|- Prosz bardzo.
01:03:29:A niech mnie diabli.
01:03:35:To ja.
01:03:38:Mog to prosi?
01:03:41:/Wpieprzyem si.
01:03:50:Masz dwie skrzynki piwa, kosz grejpfrutw,|stos koszulek i rcznikw, arwki.
01:03:58:- Wiesz, co oznacza taka jazda?|- Wiem, jestem winny, rozumiem.
01:04:03:Popeniem przestpstwo. Przyznaj,|jestem pieprzonym zbrodniarzem.
01:04:09:- Dziwne podejcie.|- Moliwe.
01:04:13:Wiesz, co? Sdz, e|powiniene si zdrzemn.
01:04:17:Niedaleko jest teren biwakowy.|Przepij si tam kilka godzin.
01:04:23:To na nic, nie spaem kilka nocy.|Nawet nie pamitam ile.
01:04:28:Jeli teraz usn,|zejd na 20 godzin.
01:04:33:- Po co ci dwa kartony myda?|- Chce by czysty.
01:04:42:Zrobimy tak, zapisz w protokole,|e zatrzymaem ci za szybk jazd.
01:04:50:Poradziem ci jecha na najblisze|pole biwakowe... Stj!
01:04:58:Poradziem ci jecha na pole biwakowe.|To twj cel podry. Jasne?
01:05:05:I dobrze si wypij.
01:05:09:Wszystko jasne?
01:05:13:Daleko std do Baker?|Chciaem zje tam lunch.
01:05:19:To nie w moim rewirze, granice miasta|s o 3,5 km od pola biwakowego.
01:05:25:- Dasz rad?|- Sprbuj.
01:05:29:Od dawna chce wstpi do Baker.|Duo o nim syszaem.
01:05:36:Maj wspaniae|frutti di mare.
01:05:39:Facet w twoim stanie powinien|sprbowa krabw ldowych.
01:05:46:- wietne arcie.|- Kraby ldowe?
01:05:49:Dobra. Czemu nie?|Dziki za rad.
01:05:55:Spjrz mi w oczy.
01:06:00:Wszystko w porzdku?
01:06:05:Daby mi buziaka|przed odjazdem?
01:06:09:Jestem tu bardzo samotny.
01:06:19:/Czuem si zgwacony.|/Knur zaatwi mnie na caego.
01:06:23:/Bdzie chcia mnie teraz|/przyapa, jak gnam do LA.
01:06:29:/"Oczywicie, e skorzystam|/z tego biwakowiska".
01:06:33:/"Jestem niezwykle wdziczny|/za pask trosk, panie funkcjonariuszu".
01:06:38:/We si w gar!
01:06:41:/Jeli pognam do LA,|/na pewno mnie zgarnie.
01:06:45:/Nie.|/To nie pora na popisy.
01:06:51:/To bya Dolina mierci.
01:06:56:O kurwa!|wity Jezu, to on.
01:07:00:O mj Boe!
01:07:09:Ruszaj, pieprzony|sukinsynu.
01:07:17:Dopadli mnie. Tkwi na cuchncym|zadupiu, zwanym Baker.
01:07:22:Mam mao czasu. Skurwiele s coraz bliej.|Bd mnie tropi jak besti.
01:07:26:/- Kto? Mwisz jak paranoik.|- Potrzebuj pieprzonego prawnika, natychmiast!
01:07:31:/- Co robisz w Baker? Nie dostae telegramu?|- Jakiego telegramu, ty draniu?
01:07:36:- Skopi ci za to dup.|- Ty pmzgu, miae by w Vegas.
01:07:41:Wynajem ci|apartament we Flamingu.
01:07:44:/Miae zaj si Konferencj|/Prokuratorw Okrgowych.
01:07:48:/Zrobiem rezerwacj,|/wszystko zaatwiem.
01:07:51:Co ty do cholery|robisz na rodku pustyni?
01:07:55:Nic. Niewane, to zwyky wygup.|Wanie jestem przy basenie we Flamingu.
01:08:02:Jaki karze przynis mi telefon|z kasyna. Mam tu otwarte konto.
01:08:07:Trzymaj si z dala od tego miejsca!|Obcokrajowcom wstp wzbroniony!
01:08:13:/Tak wanie dziaa ten wiat.|/Ca energi emituje Wielki Magnes.
01:08:20:/Byem gupcem, sdzc,|/e mog si mu sprzeciwi.
01:08:24:/Musiaem wraca do Vegas.|/Nie byo wyboru.
01:08:30:/Musiaem pozby si auta. Wiele osb mogo|/go rozpozna, szczeglnie policja z Vegas.
01:08:38:/Na szczcie moja karta|/kredytowa bya wana.
01:08:42:/To bya genialna bryka.
01:08:45:/Wraz z rnymi gadetami|/warta 10 kawakw.
01:08:49:/Tylne okna skakay|/jak aby na patelni.
01:08:53:/Deska pena bya ezoterycznych lamp, pokrte|/i licznikw, ktrych nie umiaem odczyta.
01:09:00:/Nawet gdyby w Vegas zebray si psy,|/kultura dragw i tak by kwita.
01:09:05:/Pociga mnie fakt, e po ostrym|/przekrcie w jednym hotelu Las Vegas
01:09:10:/jad przez miasto|/i melduj si w drugim.
01:09:14:/Ja i tysic glin z caej Ameryki.|/Czemu nie?
01:09:18:/Pewny siebie,|/wjedam midzy nich.
01:09:21:Witamy w hotelu Flamingo.
01:09:45:/Najwyraniej|/przybyem nie w por.
01:10:00:"DLACZEGO NARKOMANI|IGNORUJ TE FAKTY?"
01:10:03:Ten oto model jest jednym z tych, ktre uylimy|podczas tumienia protestw w Stanie Kent.
01:10:12:Jestem szefem|policji z Michigan.
01:10:15:Wytumacz ci to, dostaem t pocztwk|z potwierdzeniem rezerwacji w tym hotelu.
01:10:22:Przykro mi, ale jest pan|na licie rezerwowej.
01:10:27:Rezerwacji dla pana|dokonano w...
01:10:33:motelu Moonlight|przy Bulwarze Paradise.
01:10:37:- Zapacilimy ju za pokj!|- To znakomity hotel.
01:10:42:Tylko 16 przecznic std.|Jest tam basen, sauna...
01:10:46:Suchaj pedziuchu! Dawaj mi tu|zaraz kierownika! Ale ju!
01:10:51:Mam ju do|twoich bzdur!!!
01:10:55:Bardzo mi przykro.
01:10:58:- Wezwa takswk?|- Jasne, lachocigu.
01:11:01:/Oczywicie, ja syszaem,|/co on naprawd mwi.
01:11:05:Posuchaj|zasrany kurduplu!|
01:11:08:Przez cae ycie pomiatali|mn gliniarze wszystkich stopni,
01:11:13:wciekli i chorzy|na wadz, ale teraz...
01:11:18:...moja kolej.
01:11:21:Pierdol si andarmie!|Tutaj ja rzdz!
01:11:26:Nie chce przerywa,|ale szybko zaatwi moj spraw.
01:11:30:Nazywam si Duke, Raoul Duke,|mj prawnik zrobi rezerwacj.
01:11:34:Duke Raoul.|Oczywicie.
01:11:38:Baga jest w tym|biaym cadillacu.
01:11:42:Prosz go|przynie do pokoju.
01:11:45:Prosz te burbon|Wild Turkey,
01:11:49:dwie pidziesitki|rumu Bacardi, troch lodu...
01:11:53:...i kilka limonek.
01:11:56:Zaatwione.
01:11:59:Prosz si nie martwi.|I prosz mwi mi...
01:12:04:- Sven.|- Dobra Sven, bardzo dzikuje.
01:12:11:Wiem, to ohydne,|ale wszystko na pewno si uoy.
01:12:17:Nie dotykaj tego.|Przepraszam. Cze, Sven.
01:12:23:Zobacz, co narobie.
01:12:26:Nie zostalibymy|w tym cholernym hotelu...
01:12:29:...nawet, jeli bycie|nas bagali.
01:12:47:Nie ma jak w domu.
01:12:51:Co jest?|Cholera!
01:12:56:Przesta!|Odgryzie mi nog!
01:12:59:Ty zdegenerowana winio.
01:13:02:Nic nie poradz.
01:13:04:To Lucy, jak "Lucy|in the Sky with Diamonds".
01:13:08:Lucy, spokojnie|do cholery.
01:13:11:Pamitaj,|co si stao na lotnisku.
01:13:18:Do tego,|to mj klient, Lucy.
01:13:22:Pan Duke - synny dziennikarz.
01:13:26:Paci za ten pokj.|Jest po naszej stronie.
01:13:31:Uwielbia artystw.
01:13:34:Lucy maluje portrety|Barbry Streisand.
01:13:39:Prawda?
01:13:42:- Ten namalowaam z telewizji.|- Naprawd?
01:13:46:Przyjechaa tu a z...
01:13:49:- Jaki to stan?|- Z Montany.
01:13:54:eby da ten portret Barbrze.|Idziemy dzi do Americany,
01:13:59:...by si z ni|spotka za kulisami.
01:14:02:/Desperacko potrzebowaem spokoju,|/odpoczynku, schronienia.
01:14:07:/Ale nic z tego, bo mj|/zakwaszony adwokat rozpocz zaloty.
01:14:15:Pewnie ju sprowadzili|samochd, wic moe...
01:14:25:ty-go...|i ja-go... wyj-go...
01:14:30:mie-go-my-go...|to-go-war-go...
01:14:34:z baga-go...|nika-go.
01:14:45:Jasne,|chodmy po towar.
01:14:48:Zaraz wrc, Lucy.
01:14:51:Dasz buzi?|Jeden buziak.
01:14:55:- Nie|- Czemu nie?
01:15:04:Nie odbieraj telefonw.
01:15:14:Z Bogiem.
01:15:19:- Jakie masz plany?|- Plany?
01:15:23:- To dziecko w azience.|- Lucy?
01:15:27:Poznaem j w samolocie.
01:15:32:Ma odjazd religijny.
01:15:35:Daem jej procha, zanim si zorientowaem.|Jezu, ona nigdy nawet nie pia.
01:15:41:Mona pohandlowa jej tykiem|na konferencjach antynarkotykowych.
01:15:46:Bdzie wietna.
01:15:48:Gliniarze dadz po 50 dolcw,|eby j zdominowa, a potem zern.
01:15:53:Dyskretny motel, pokj|wytapetowany zdjciami Jezusa.
01:15:58:Poszczujemy ich na ni.|Jest silna. Da sobie rad.
01:16:04:Chryste. Wiedziaem,|e jeste wir,
01:16:07:...ale czego takiego|si po tobie nie spodziewaem.
01:16:12:To czysta ekonomia.|Dziewczyna spada nam z nieba.
01:16:16:- Zarobi tysic dziennie.|- To obrzydliwe. Nie mw tak.
01:16:21:- Obsuy czterech naraz.|- Co ty...?
01:16:24:Jeeli j nakwasimy, zarobi nawet|dwa kawaki dziennie, a moe nawet trzy.
01:16:32:A jeeli rzuc si na ciebie|i skuj ci mord,
01:16:37:-...poczujesz si lepiej, skurwielu?|- Posuchaj.
01:16:42:Za kilka godzin dojdzie do siebie|i wpadnie w wity gniew,
01:16:47:oparty na mglistym wspomnieniu,|e uwid j jaki brutalny Saomaczyk.
01:16:52:Naszprycowa j wd i LSD,|a potem zawlk j do hotelu w Vegas
01:16:57:i spenetrowa kady otwr jej maego ciaka|swoim pulsujcym, nieobrzezanym czonkiem.
01:17:04:- To obrzydliwe.|- Prawda jest bolesna.
01:17:14:Boe pom jej.
01:17:18:Pjdziesz za to|do komory gazowej.
01:17:22:A jeli si wymigasz, odel ci|do Nevady za gwat i sodomi.
01:17:28:- Ona musi to zrobi.|- Cholera!
01:17:32:W dzisiejszych czasach|nie warto nikomu pomaga.
01:17:43:Hotel Americana?|Chce zrobi rezerwacj...
01:17:47:dla mojej...|kuzynki.
01:17:49:Prosz odpowiednio j|traktowa, to artystka.
01:17:54:Moe wydawa si troch spita.|Pisze prac magistersk o Barbrze Streisand.
01:18:02:Nazwisko?
01:18:04:Wolabym nie mwi. Mj brat|jest politykiem. Rozumie pan?
01:18:09:/Czuem si jak nazista,|/ale nie byo wyjcia.
01:18:35:/Lucy bya kamieniem|/myskim u naszych szyj,
01:18:39:/ale nie mielimy wyboru,|/musielimy puci j z prdem...
01:18:43:/w nadziei, e ma|/popieprzon pami.
01:18:46:Tu masz jeszcze 10 baksw.|Dowie j bezpiecznie.
01:18:54:Zaatwione.
01:18:58:Ruszaj powoli,|nie moemy przyciga uwagi.
01:19:07:Poszukajmy rybnej restauracji.|Zjadbym czerwonego ososia.
01:19:25:Spnimy si.|Musimy i.
01:19:30:Cholerna meskalina.
01:19:34:Mogliby j|troch zanieczyci.
01:19:39:Witam wszystkich na trzeciej|Konferencji Prokuratorw
01:19:44:dotyczcej narkotykw|i niebezpiecznych substancji.
01:19:48:Do ju wstpu. Oto czowiek, ktry|rozpozna raka toczcego serce Ameryki.
01:19:54:Dr L. Ron Bumquist.
01:20:05:Widziaem tych drani w "Swobodnym|Jedcu", ale tu s ich cae setki.
01:20:11:- Zyskuj przy bliszym poznaniu.|- Zyskuj? Ja mam ich we krwi.
01:20:17:- Nie mw tak. Podniecisz ich.|- Masz racj.
01:20:21:Najlepszym i najbardziej|efektywnym sposobem bdzie prba
01:20:28:wyobraenia sobie, jak wyglda umys|osoby uzalenionej od narkotykw.
01:20:35:Na przykad, narkoman...
01:20:39:okrela niedopaek|skrta jako "kokon",
01:20:45:poniewa kojarzy|mu si on z gsienic.
01:20:51:Co on plecie? Trzeba by na kwasie,|eby porwna jointa do gsienicy.
01:20:58:Zauwacie, e wyrniam|w mojej ksice cztery...
01:21:02:cztery rne stany wiadomoci
01:21:05:palaczy konopi czy marihuany.
01:21:08:Oto one:|odjazd,
01:21:11:odlot,|czad i wykop.
01:21:17:To zwyky wir.|Co ty wyrabiasz? To jaki koszmar.
01:21:23:Gdy zaczyna wiedzie, co si dzieje,|moe wskoczy na wyszy poziom
01:21:29:i osign "odjazd". Gdy znowu zdoa|zmusi si do kontaktu z rzeczywistoci,
01:21:39:wtedy osiga "odlot".|Od-lot.
01:21:46:Potem moe ju wywindowa|si na poziom "czadu".
01:21:53:Moe sta si jednym|z tych facetw z faz.
01:21:58:Doktorze Bumquist.
01:22:00:Sdzi pan, e dziwne|zachowanie pani antropolog...
01:22:03:...Margaret Mead|mona tumaczy...
01:22:06:-...jej uzalenieniem od marihuany?|- Dobre pytanie.
01:22:11:Nie wiem, czy potrafi|na to odpowiedzie.
01:22:14:Ale pewne jest, e, gdyby|pani Mead w jej wieku...
01:22:19:...palia trawk,
01:22:23:...maiaby piekielny odlot.
01:22:30:Jeszcze jedna|babska dewiacja.
01:22:33:Pieprzona bzdura.|Bd w kasynie.
01:22:40:Zamknij si!|Do diaba z wami!
01:22:44:Dzikuje bardzo.|Dzikuj.
01:22:47:- Dzikuj. Dzikuje za uwag.|- Projektor.
01:22:54:NARKOTYKI:|PONURE ZAGROENIE
01:22:57:/Poznaj narkomana.|/Od tego moe zalee twoje ycie.
01:23:01:/Nie zobaczysz jego oczu,|/ktre ukrywa za ciemnymi okularami.
01:23:06:/Bdzie mia zbielae kostki.
01:23:10:/Spodnie ma poplamione sperm, bo onanizuje|/si, gdy nie uda mu si kogo zgwaci.
01:23:17:/Bdzie si chwia i bekota.|/Nie okae szacunku odznace.
01:23:22:/Narkoman niczego|/si nie boi.
01:23:25:/Moe bez powodu zaatakowa|/kad broni, nawet twoj.
01:23:31:/Funkcjonariusz zatrzymujcy|/potencjalnego marihuanist,
01:23:36:/powinien natychmiast|/uy koniecznej siy.
01:23:41:/Jeden twj cios uchroni ci|/przed dziewicioma jego.
01:23:47:O Boe.
01:23:59:-Tak?|- Panie Duke, witam.
01:24:02:Jest dla pana wiadomo:|"Zadzwo do Lucy...
01:24:06:...w hotelu Americana,|pokj 1600".
01:24:12:Lucy dzwonia.
01:24:15:Co?
01:24:16:- Lucy dzwonia.|- Co?
01:24:19:Lucy dzwonia.
01:24:33:Ci dwaj dali mi LSD|i zabrali mnie do hotelu.
01:24:40:Nie wiem, co mi zrobili,|ale pamitam, e to byo okropne.
01:24:45:- Co pani dali?|- LSD.
01:24:49:Kastracja!
01:24:52:Podwjna Kastracja!
01:24:57:- Gdzie moja spluwa?|- Cholera wie.
01:25:01:Nie zostawiaj|mnie w tej matni.
01:25:04:Ty draniu, co zrobie|z moim gnatem?
01:25:08:- Pokj jest na moje nazwisko.|- Fatalnie.
01:25:12:Dobra, do cholery!
01:25:16:Racja, to mj problem,|zadzwoni i uwolni nas od niej.
01:25:22:- To zaszo za daleko.|- Wezm to pod uwag.
01:25:26:Spoko.|Zajm si tym.
01:25:32:- Gdzie moje buty?|- Hotel Americana? Poprosz z pokojem 1600.
01:25:37:Jako twj adwokat, radz ci ykn|z brzowej buteleczki z mojej kosmetyczki.
01:25:44:Niewiele.
01:25:48:Wystarczy may yczek.
01:25:58:- Co to za gwno?|- Przy tym czysta meskalina to...
01:26:03:...oranadka.
01:26:07:- To adrenochron.|- Adrenochron?
01:26:20:Cze Lucy.|Dziki Bogu.
01:26:24:Tak to ja. Daem mu nauczk,|ktrej nigdy nie zapomni.
01:26:30:Co? Nie jest martwy.|Przez jaki czas nikogo nie skrzywdzi.
01:26:37:Zostawiem go tam, przywaliem mu|i wybiem wszystkie zby.
01:26:43:/Pomylaem: "Jezu, co za podo,|/wykorzysta osob na kwasie".
01:26:48:Mamy problem, ten dra zrealizowa|lipny czek i poda ciebie jako gwaranta.
01:26:54:Bd szuka was oboje.
01:26:57:Wiem, ale nie mona|ocenia ksiki po okadce.
01:27:02:Ludzie bywaj zepsuci.
01:27:05:Dlatego nie radz|ci dzwoni do tego hotelu.
01:27:10:Zidentyfikuj twj numer|i zaraz ci zamkn.
01:27:15:Wkrtce przenosz|si do Tropicany.
01:27:19:Zamelduj si pod faszywym|nazwiskiem, ale podam ci je.
01:27:28:Musz koczy.|Telefon moe by na podsuchu.
01:27:34:Wiem, to byo straszne,|ale ju po wszystkim.
01:27:38:O Boe,|kto puka do drzwi.
01:27:47:Jestem niewinny.|To Duke!
01:28:18:I z bani. Wicej|nie usyszymy o Lucy.
01:28:29:Pewnie przeciska si|teraz przez ruszta.
01:28:36:Wiesz, czego potrzebujemy?|Troch opium.
01:28:51:/Pamitam, e opadem na ko.|/Jego show wprowadzi mnie w zego tripa.
01:28:56:/Przez chwil mylaem,|/e mu odbio,
01:28:59:/e wierzy w atakujcych|/go niewidzialnych oprawcw.
01:29:03:/Ale pokj|/znw by cichy.
01:29:07:- Skd ten towar?|- Niewane, jest czyciutki.
01:29:13:- Jakiego klienta przewioze?|- Satanist.
01:29:18:Mylaem, e jest tylko jedno rdo -|nadnercze - w ywym ludzkim ciele.
01:29:27:Wiem, ale go nie mia forsy,|eby mi zapaci.
01:29:31:Zaproponowa mi ludzk krew,|mwic, e nic nie daje takiego kopa.
01:29:36:Mylaem, e artuje.
01:29:38:Powiedziaem, e wezm 30 gram czystego|adrenochronu, albo moe wieej adrenaliny.
01:29:47:/Czuem, e towar|/zaczyna dziaa.
01:29:50:/Pierwsza fala przypominaa|/mieszank meskaliny z metedryn.
01:29:55:/Zachciao mi si|/popywa.
01:30:01:Zgarnli tego kolesia|za molestowanie dzieci.
01:30:06:Przyrzeka, e tego nie zrobi.|"Po co miabym pieprzy dzieci? S za mae".
01:30:13:Co miaem robi? Nawet pierdolony|wilkoak ma prawo do porady prawnej.
01:30:19:Nie mogem mu odmwi.
01:30:24:Chwyciby n do papieru|i wyciby mi szyszynk.
01:30:32:- Obd.|- Czemu nie?
01:30:35:Mona by troch|tego zdoby.
01:30:39:Zje ych i zobaczy,|co si stanie.
01:30:43:Troch czego?
01:30:49:- Wycigu z szyszynki.|- Dobry pomys.
01:30:53:Jeden strza tego towaru|zamieniby ci w okaz z cholernej...
01:30:59:...encyklopedii medycznej.
01:31:04:- Wspaniae cycki.|- Chopie, baka by ci spucha jak arbuz.
01:31:10:W dwie godziny|przytyby 50 kilo.
01:31:15:Wyrosyby ci szpony,|gruczoy, brodawki.
01:31:19:A na plecach wymacaby|6 wielkich owosionych cyckw.
01:31:25:- Fantastycznie!|- Olepniesz.
01:31:30:Ciao zamieni si w wosk,|wpakuj ci na taczki.
01:31:36:Bdziesz wzywa pomocy|gosem szopa pracza.
01:31:42:Stary, wprowadz wszystko,|ale nigdy nie zapodabym szyszynki.
01:31:48:Dokocz swoj|pieprzon opowie!
01:31:51:Co z tymi gruczoami?
01:31:54:Jezu, ten towar niele|da ci w dekiel.
01:31:58:Ale masz twarz,|zaraz eksplodujesz.
01:32:09:Mgby wrzuci|mnie do basenu?
01:32:15:Gdybym teraz wrzuci ci do basenu,|utonby jak cholerny kamie.
01:32:21:Wzie tego za duo,|za duo.
01:32:27:Nie walcz z tym, bo dostaniesz|bbli na mzgu, udaru ttniaka,
01:32:32:oberwiesz si i umrzesz.
01:32:39:/Zabijaj niewinnych ludzi!
01:32:41:/Stumiono nadziej milionw|/ludzi na pokj i wolno,
01:32:47:/a wic dzi... za olbrzymi,|/milczc wikszo.
01:32:52:/Powicenie za powicenie.
01:32:54:/Powicenie... Powicenie...|/Powicenie... Powicenie...
01:33:22:/Co za pojeb puci wanie|/t piosenk akurat w tej chwili.
01:33:31:/Gdy si ocknem,
01:33:33:/...poczuem obrzydliwy|/klimat tego pokoju,
01:33:37:/...niewypowiedzian ohyd.
01:33:40:/Jak dugo tu leaem?
01:33:43:/A te lady przemocy?
01:33:46:/Co tu si stao?
01:33:48:/Znalazem lady przemysowej|/konsumpcji prawie kadego draga,
01:33:53:/znanego cywilizowanemu czowiekowi|/od Anno Domini 1544.
01:34:03:Och, Debbie.|Dziki Bogu.
01:34:08:Och, Debbie.
01:34:13:/Jaki pun potrzebowaby|/upin kokosowych i skrek melona?
01:34:17:/Czy narkomani odpowiadaj|/za te nie zjedzone frytki
01:34:21:/i kaue keczupu na komodzie?
01:34:24:/Moliwe...|/ale skd tu tyle wdy?
01:34:28:/I te pornosy wysmarowane|/musztard zastyg w te skorupy.
01:34:33:/To nie s lady|/po bogobojnym punie,
01:34:36:/To zbyt dzikie,|/zbyt agresywne.
01:34:39:/- Po rce tak, bym mg je widzie.|- Boe!
01:34:44:Po rce tak,|bym mg je widzie.
01:34:49:/Niejasne wspomnienia|/i ze reminiscencje.
01:34:53:/We si w gar.|/Wytrwaj.
01:34:58:/Ile nocy i dziwnych|/porankw trwa ten obd?
01:35:18:/Wiedziaem, e stao|/si co ohydnego.
01:35:27:/Kto to?
01:35:30:/O cholera, to ja!
01:35:34:Nie! Ratunku! Prosz,|jestem tylko pokojwk!
01:35:38:Co do kurwy?|O cholera.
01:35:44:Aresztuj ci!
01:35:46:Uya drugiego klucza. Wanie|glansowaem buty. Zatrzymaem j.
01:35:51:- Kto ci opaca!|- Nikt, jestem pokojwk.
01:35:54:- Stanowisz tego cz.|- Czego?
01:35:57:Pieprzonej siatki narkotykowej.|Wiesz, co si dzieje w hotelu.
01:36:02:Jestecie glinami,|bierzecie udzia w konferencji.
01:36:06:Przyrzekam, przyszam tylko posprzta pokj.|Nie wiem nic o narkotykach.
01:36:12:- Nie mw, e nie syszaa o Grange'u Gormanie.|- Sodki Jezu, nic nie wiem.
01:36:19:Moe mwi prawd.|Moe nic o tym nie wie.
01:36:23:Przysigam,|e nie wiem.
01:36:29:- Moe by nam pomoga.|- Zrobi, co chcecie.
01:36:34:- Nie znosz narkotykw.|- My te.
01:36:37:Moe j zaangaujemy,|zobaczymy, czego si dowie.
01:36:41:- Poradzisz sobie?|- Z czym?
01:36:43:Codziennie jeden telefon.|Informacje nie musz do siebie pasowa.
01:36:49:- Bdziecie za to paci?|- Oczywicie.
01:36:53:Ale jeli piniesz cho swko,|na reszt ycia trafisz do mamra.
01:36:59:- Imi?|- Alice.
01:37:01:Udowodnij!
01:37:04:- Znajdziecie mnie w prasowalni.|- Dobrze Alice.
01:37:12:Skontaktuje si z tob|inspektor Rock, Arthur Rock.
01:37:17:Bdzie udawa polityka,|na pewno go rozpoznasz.
01:37:21:Inspektor Rock bdzie|ci paci gotwk.
01:37:24:1000 dolarw, dziewitego|kadego miesica.
01:37:27:- Zrobi za to wszystko.|- Nie tylko ty.
01:37:32:Oto haso: "rka rk myje". Gdy je usyszysz,|odpowiesz: "niczego si nie boj".
01:37:39:- Powtrz.|- Niczego si nie boj.|- Jeszcze raz!
01:37:42:- Niczego si nie boj.|- Bardzo dobrze.
01:37:45:A teraz wypieprzaj std.|Mio byo ci pozna.
01:37:49:Nie musisz sprzta pokoju, zostaw|o pnocy pod drzwiami rczniki i mydo.
01:37:55:W ten sposb unikniemy|podobnych incydentw.
01:37:58:- Tak zrobi.|- S jeszcze uczciwi ludzie.
01:38:05:/Potrzaskane wspomnienia|/wyaniajce si z mgy czasu.
01:38:10:/Po prostu nacinij "play".
01:38:13:/To jest to. Amerykaskie marzenie.|/Siedzimy na gwnym nerwie.
01:38:18:Ta, jasne.
01:38:20:W dziecistwie waciciel|zawsze chcia uciec z cyrkiem,
01:38:24:a teraz sukinsyn ma wasny.
01:38:27:Czowieku, to prawdziwa|licencja na okradanie.
01:38:31:Jasne, spenienie amerykaskiego|marzenia. Istny Horatio Alger.
01:38:36:Ta, witajcie|w krainie szczcia.
01:38:40:Posuchaj, przejdmy|do rzeczy.
01:38:44:Ile za map?
01:38:47:- A ile masz?|/- Ile by chcia za map?
01:38:51:/Zaczekaj tu.|/Zaraz wracam.
01:38:53:/Obd! To nie miao sensu.|/Rozpaczliwie potrzebowaem faktw.
01:39:07:Co tu si kurwa dzieje?|Gdzie jest mapa? Gdzie mapa?
01:39:11:Odpu sobie, zaatakowaa starego i odgryza|gow barmanowi. Gliniarze skuli j i zabrali.
01:39:20:To twj samochd?
01:39:23:- Chc map.|- Id do ZOO!
01:39:26:Powstrzymajcie ich!
01:39:28:Nic nie rozumiecie, gupcy.|To wasno Banku wiatowego.
01:39:33:Co to za cyrk|bez namiotu.
01:39:36:- Dach si kompletnie zaci!|- A tak... Co wysiado w silniku.
01:39:41:Jestemy jedcami burzy.
01:39:43:Gdzie jeste,|mapi bie?
01:39:47:To wy gosowalicie|na Humphreya i zabilicie Jezusa.
01:39:51:/Wyranie czu byo kopoty.|/Posunlimy si za daleko.
01:40:04:Moliwo fizycznego|i psychicznego zaamania...
01:40:09:...jest bardzo realna.
01:40:12:adnego wspczucia dla diaba.|Zapamitaj to.
01:40:17:Kup bilet.
01:40:20:Rusz w drog.
01:40:28:Chc ci sprzeda|troch czystej hery.
01:40:38:To ostry towar.|Sprzedam ci czyst her.
01:40:48:Tak jest. Wanie wrciem|z pieprzonego Wietnamu.
01:41:00:Chc ci sprzeda|troch czystej hery.
01:41:07:Cholera, ty skurwielu!|Zatrzymaj si! Zabij ci. Zabije!
01:41:14:O cholera.
01:41:36:/Mentalno Las Vegas,|/co za wstrtny atawizm.
01:41:41:/Powane przestpstwo|/zawsze pozostaje niezauwaone.
01:41:49:/Czowiek lduje w pnocnym Vegas,|/gdy ostro dostanie po dupie
01:41:54:/i gdy przepdzaj ci|/z tanich bud w rdmieciu.
01:42:02:/Kafejka "Gwiazda Pnocy" bya|/dla nas dobr przystani.
01:42:06:/adnych zaczepek, gadania,|/dobre miejsce, by odpocz.
01:42:11:/Nie byem nawet godny.
01:42:14:/Atmosfera "Gwiazdy Pnocy"|/upia moj czujno.
01:42:19:Dwie szklanki mroonej|wody z lodem.
01:42:23:Dwie szklanki|mroonej wody z lodem.
01:42:31:Dwie.
01:42:40:/Wygldaa jak karykatura|/Jane Russell.
01:42:44:/Ona tu rzdzia.
01:42:52:/Zrobi to odruchowo, ale widziaem,|/e nasz spokj zaraz runie.
01:43:11:- Co to jest?|- Serwetka.
01:43:15:Nie chrza, wiem,|co to znaczy, ty gruby alfonsie.
01:43:20:To imi konia,|ktrego miaem.
01:43:23:LICZNOTKA Z ZAPLECZA?
01:43:25:/Pytajnik by pogrubiony.
01:43:28:Suchaj no, sukinsynu. Wiele znosz w tej|norze, ale latynoski alfons to przesada.
01:43:38:To wie kady.
01:43:44:Zapa rachunek i wyno si.|Mam wezwa gliny?
01:43:51:O cholera.
01:44:01:Wezwa gliny?
01:44:28:Ile za to ciasto cytrynowe?
01:44:31:/W oczach miaa stracha,|/ale mzg nastawiony by na przetrwanie.
01:44:36:35 centw.
01:44:38:- Ile za ciasto?|- 35 centw.
01:44:42:Zasyfione miasto.|No nie, skarbie?
01:44:46:Cae ciasto,|cae.
01:45:11:Trzy?
01:45:13:Cztery?
01:45:16:Pi?
01:45:19:Niech bdzie.
01:45:46:Zaczekam w wozie.
01:46:45:/Widok noa przywoa|/przykre wspomnienia.
01:46:48:/Jej oczy zdradzay,|/e niegdy podcito jej gardo.
01:46:52:/Gdy wyszlimy,|/bya wci sparaliowana.
01:47:04:/Byo ju po wszystkim. Zamalimy|/kade prawo panujce w Las Vegas.
01:47:10:/Drczylimy mieszkacw,|/niepokoilimy turystw i sub.
01:47:15:/Jedyn szans stanowi fakt,|/e posunlimy si tak daleko,
01:47:20:/i nikt dziercy wadz,|/nie mgby w to uwierzy.
01:47:26:/Za 15 minut mj adwokat|/ma by na lotnisku. Uda si nam?
01:47:37:O kurwa.|O cholera, o cholera.
01:47:41:O kurwa, o Boe,|ty sukinsynu.
01:47:46:- Nie w t stron.|- Odpieprz si grubasie.
01:47:50:Zatrzymaj si.
01:47:56:Skr tutaj!|Skr tutaj!
01:48:01:JED OSTRONIE|WR WKRTCE
01:48:08:Cholera!|Zgubilimy si!
01:48:11:Co my robimy na tej|zapominanej drodze.
01:48:15:Lotnisko jest tam.|Jasna cholera!
01:48:21:Jeszcze nigdy nie spniem|si na samolot.
01:48:53:- Wyrzuc ci tu przy samolocie.|- Pierdol si.
01:48:57:Zwal na mnie ca win.|Ukrzyuj mnie. To tam.
01:49:01:Powiesz im, e apae okazj|na lotnisko, a ja ci podrzuciem.
01:49:07:- Ty draniu.|- Wysiadaj.
01:49:20:Posuchaj! Nie daj si|nabra tym winiom.
01:49:24:W razie kopotw, pamitaj, e moesz|wysa telegram do odpowiednich ludzi.
01:49:29:I wytumaczy si.|Jaki dupek napisa o tym wiersz.
01:49:34:Dobra rada, jeli|masz w gowie gwno.
01:49:44:/Oto i on,|/boski prototyp.
01:49:49:/Mutant, ktry nigdy nie wszed|/do masowej produkcji,
01:49:53:/zbyt pokrcony, by y|/i zbyt rzadki, by umrze.
01:50:32:/Teraz wszyscy mamy|/odjazd na przetrwanie.
01:50:36:/Zabrako paliwa|/napdzajcego lata 60-te.
01:50:39:/To bya fatalna rysa|/na odlocie Timothy'ego Leary.
01:50:42:/Sprzedawa poszerzon wiadomo,|/olewajc rzenickie haki realnoci,
01:50:48:/czyhajce na tych,|/ktrzy brali go powanie...
01:50:53:/na aosnych kwasowych odlotowcw kupujcych|/pokj i zrozumienie po 3 dolary za dziak.
01:50:59:/Ale ich strata i upadek|/jest rwnie naszym.
01:51:04:/Leary pogry styl ycia,|/ktry sam pomg stworzy.
01:51:09:/Pokolenie wiecznych kalek,|/upadych poszukiwaczy,
01:51:13:/ktrzy nigdy nie pojli|/mistycznej uudy kultury kwasu,
01:51:18:/beznadziejnego zaoenia,|/e kto, a przynajmniej jaka sia
01:51:23:/podsyca wiateko|/na kocu tunelu.
01:51:28:JED OSTRONIE
01:51:33:/Do LA prowadzia tylko|/jedna droga. Midzystanowa 15.
01:51:37:/Pas szybkiego ruchu przez|/Baker, Barstow i Berdoo.
01:51:41:/potem hollywoodzka autostrada, prosto w szalone|/zapomnienie, bezpieczestwo, niepami.
01:51:47:/Jeszcze jeden pojeb|/w krlestwie pojebw.
01:52:12:LAS VEGAS PARANO EGNA|/Schizy i zmuy egnaj
01:52:17:POPULACJA:|0 MIESZKACW
01:52:20:REYSERIA
01:52:23:SCENARIUSZ
01:52:29:Na podstawie powieci|HUNTERA S. THOMPSONA
01:52:34:[ Tekst polski oparty czciowo|na tumaczeniu Piotra Zieliskiego ]
01:52:39:[ Poprawi i uzupeni: Caligo|(caligo@poczta.onet.pl) ]
01:53:14:WYSTPILI
01:53:27:W POZOSTAYCH ROLACH
01:53:31:Odwied www.NAPiSY.info
